Światowy Kongres Rodzin w USA. Chiny odchodzą od polityki jednego dziecka

Świa­towy Kon­gres Rodzin odbył się w Stanach Zjed­noc­zonych w dni­ach 27 – 30 październi­ka. Inic­ja­torem tych spotkań był Amerykanin prof. Allan Carl­son, prezy­dent Howard Cen­ter. Kole­jne kon­gresy odby­wały się w różnych kra­jach: w Szwa­j­carii, Meksyku, Polsce, Holandii, Hisz­panii, Aus­tralii… Wiele osób pamię­ta wiel­ki kon­gres w Warsza­w­ie w 2007 roku, który zgro­madz­ił pon­ad 4 tys. osób z 64 krajów.

Tym razem Kon­gres odbył się na zie­mi amerykańskiej. Po raz pier­wszy w Stanach Zjed­noc­zonych wzięło w nim udzi­ał pon­ad 3 tys. dzi­ałaczy pro-fam­i­ly, ludzi opowiada­ją­cych się za rodz­iną i dzi­ałaczy pro-life. Jed­nak nie obyło się bez kłopotów, orga­ni­za­torzy dostawali różne pogróż­ki prawne. Jak zwyk­le na tego typu spotka­ni­ach pro-life, uczest­ni­cy musieli być chronieni przez wzmoc­nione siły pol­i­cyjne. Środowiska gejowskie zaskarżyły plan orga­ni­za­cyjny Kon­gre­su Rodzin, ponieważ wydarze­nie to „miało uderzać” w społeczność gejowską, szerząc nien­aw­iść i dyskrymi­nację mniejs­zoś­ci sek­su­al­nej. Na szczęś­cie, kon­ser­waty­wny guber­na­tor nie dał się zas­traszyć insynu­acjom prawnym, ani groźbom ataków bezpośred­nich na uczest­ników Kon­gre­su. Cały zjazd odbył się w spoko­ju i był wielkim sukce­sem środowisk amerykańs­kich pro-life. Trzy tysiące uczest­ników z 30 kra­jów pon­ad 3 dni obrad­owało nad meto­da­mi i sposoba­mi szerzenia cywiliza­cji życia, nad obroną rodziny. Cieszy mnie także fakt, że w Świa­towym Kon­gre­sie Rodzin wzięło udzi­ał wiele młodzieży. To było wielkie wydarze­nie, bo pokazy­wało, że młodzież jest za życiem i za rodziną.

Dużym wydarze­niem w pier­wszym dniu kon­gre­su było wys­tąpi­e­nie Nica Vuji­ci­ca z Aus­tralii, który urodz­ił się bez rąk i z tylko jed­ną, zde­for­mowaną, stopą. Ten wiel­ki człowiek objeżdża cały świat i skła­da świadect­wo radoś­ci życia, mimo tak wielkiej niepełnosprawnoś­ci. Nick Vuji­cic jest dziś szczęśli­wym mężem i szczęśli­wym ojcem, przyz­nał, że nie mógł nigdy wziąć swo­jego syna na ręce, ale każdego dnia okazy­wał mu swo­ją miłość, a mógł to robić na tysiące sposobów. Dzisi­aj jego syn bierze na ręce swo­jego tatę. Nick jest wdz­ięczny Bogu i rodz­i­com za dar życia. Wdz­ięczny jest za to, że jest wielkim darem Bożym. Mimo prób zas­trasza­nia nie boi się żad­nych represji, nadal daje świadect­wo i pokazu­je swo­ją radość życia. Mimo tak wiel­kich ograniczeń fizy­cznych, mówił pub­licznie: „No to niech mi założą kaj­dan­ki, proszę bard­zo! I niech mnie zamkną, ale co z tego będą mieli? Ja zostałem powołany do dawa­nia świadect­wa prawdzie i na pewno nie ustąpię”. Nick stał się ewan­ge­liza­torem, niesły­chanie skutecznym. Bogu dzięku­jmy za takich bohater­s­kich obrońców życia.

W tym samym mniej więcej cza­sie, na drugim końcu ziem­skiego globu Komitet Cen­tral­ny Komu­nisty­cznej Par­tii Chin pod­jął ofic­jal­ną decyzję o ode­jś­ciu od poli­ty­ki jed­nego dziec­ka. Była to zbrod­nicza poli­ty­ka komu­nistów, która „zezwalała” w sen­sie prawnym na posi­adanie tylko jed­nego dziec­ka w rodzinie. Gdy poczy­nane były następ­ne dzieci, chińskie kobi­ety zmuszane były do abor­cji, to była strasz­na zbrod­nia. Kobi­ety, które ukry­wały się nosząc swo­je drugie dziecko pod swym sercem, były ści­gane przez polic­je, a niekiedy przez małe odd­zi­ały wojskowe. Ta zbrod­nia komu­nisty­cz­na w Chi­nach został prz­er­wana. Ter­az chińskie kobi­ety mogą posi­adać dwo­je dzieci. Okrut­na zbrod­nia spowodowała, że w Chi­nach zabito praw­ie 400 mil­ionów nien­ar­o­d­zonych dzieci, to ogrom­na zbrod­nia, to morze krwi!

Dzięku­jmy Bogu, że przy­na­jm­niej z opóźnie­niem doko­nano właś­ci­wego kroku, zezwala­jąc na drugie dziecko. Dlaczego nie na trze­cie, czwarte czy piąte?

Są to radosne infor­ma­c­je o kole­jnych zwycięst­wach obrońców życia. Niech nas napawa­ją radoś­cią i nadzieją.

Szczęść Boże!


Świa­towy Kon­gres Rodzin w USA. Chiny odchodzą od poli­ty­ki jed­nego dziecka
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aborcja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.