Obrona życia nienarodzonych dzieci to nie kwestia światopoglądu, ale ogólnoludzki imperatyw etyczny

Bard­zo częs­to z kręgów poli­ty­cznych cen­tro­praw­icowych pada­ją głosy, że sprawa obrony życia nien­ar­o­d­zonych dzieci to sprawa świato­poglą­du, wyz­na­nia czy ide­ologii. Jest to wiel­ka niepraw­da świad­czą­ca o braku wiedzy, albo wręcz pró­bie manip­u­lacji czy zakłamania.

Odpowiada­jąc na ten zarzut i pros­tu­jąc tę nieprawdę, muszę naw­iązać do wielokrot­nie przekazy­wanego fak­tu naukowo-medy­cznego mówiącego, że życie człowieka zaczy­na się od momen­tu poczę­cia. Środowiska fem­i­nisty­czne, lib­er­alne i lewicowe próbu­ją ten fakt naukowo- medy­czny zig­norować czy pom­inąć. Jeżeli przyjmiemy do wiado­moś­ci ten oczy­wisty w sen­sie medy­cznym i bio­log­icznym fakt, że życie człowieka zaczy­na się w momen­cie poczę­cia, to prz­er­wanie i zniszcze­nie życia tego człowieka jest zabójst­wem niewin­nego, bezbron­nego, poczętego i nien­ar­o­d­zonego dziecka.

Nie może­my zgodz­ić się na swo­bodę zabi­ja­nia niewin­nych i bezbron­nych ludzi, jaki­mi są poczęte nien­ar­o­d­zone dzieci. Nasz sprze­ciw wobec zamachów na życie poczę­tych dzieci wypły­wa z ogól­noludzkiego i fun­da­men­tal­nego nakazu imper­aty­wu ety­cznego. Nie wol­no zabi­jać niewin­nych ludzi, nieza­leżnie czy są już nar­o­dzeni, czy rozwi­ja­ją się jeszcze w łonie mat­ki, czy mają 170 cm wzros­tu czy tylko 25 cm. Jest to człowiek, które­mu należy się abso­lut­ny szacunek.

Prag­nę przy­toczyć słowa Pry­masa Kar­dy­nała Ste­fana Wyszyńskiego z 15 sierp­nia 1972 roku wygłos­zone na Jas­nej Górze: „Tam, gdzie chodzi o obronę życia nien­ar­o­d­zonych, nie trze­ba odwoły­wać się do prob­le­mu wiary czy niewiary. Wystar­czy być człowiekiem”.

Świę­ty Jan Paweł II w encyk­lice Evan­geli­um vitae napisał:

Mimo wszel­kich trud­noś­ci i niepewnoś­ci każdy człowiek szcz­erze otwarty na prawdę i dobro może dzię­ki światłu rozu­mu i pod wpły­wem tajem­niczego dzi­ała­nia łas­ki rozpoz­nać w praw­ie nat­u­ral­nym wyp­isanym w ser­cu (por. Rz 2, 14–15) świę­tość ludzkiego życia od poczę­cia aż do kre­su oraz dojść do przeko­na­nia, że każ­da ludz­ka isto­ta ma pra­wo oczeki­wać abso­lut­nego poszanowa­nia tego swo­jego pod­sta­wowego dobra. Uznanie tego prawa stanowi fun­da­ment współży­cia między ludź­mi oraz ist­nienia wspól­no­ty politycznej”.

Czy adw­er­sarze obrońców życia są otwar­ci na prawdę i dobro? Każdy może dojść do tego oczy­wis­tego stwierdzenia, że życie ludzkie powin­no być bezwzględ­nie bro­nione od poczę­cia po nat­u­ral­ny kres. Mamy wspani­ałych obrońców życia w religii pra­wosławnej, w religii mojżes­zowej, mamy też obrońców życia wśród ateistów, a więc nie może­my mówić, że prob­lem obrony życia to tylko sprawa wyz­na­nia katolickiego.

Fak­tem ukry­wanym przez całe dziesię­ci­ole­cia PRL‑u była dyrek­ty­wa „swo­body abor­cji”, jaką komu­nisty­czny ludobój­ca Włodz­imierz Lenin ogłosił jako pier­wszy. Taką swo­bodę zabi­ja­nia nien­ar­o­d­zonych dzieci narzu­cił Rosji sowieck­iej w listopadzie 1920 roku. Dzisi­aj w III Rzecz­pospo­litej Pol­skiej jeszcze niek­tórzy posłowie lewicy próbu­ją real­i­zować tę zbrod­niczą dyrek­ty­wę Leni­na. Mówimy temu stanow­cze NIE!

Szczęść Boże!


Obrona życia nien­ar­o­d­zonych dzieci to nie kwes­t­ia świato­poglą­du, ale ogól­noludz­ki imper­atyw etyczny
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aborcja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.