Marsz dla Życia w Waszyngtonie

Marsz dla Życia w Waszyn­g­tonie odbył się 23 sty­cz­nia i uczest­niczyło w nim ok. 300 000 osób z całych Stanów Zjed­noc­zonych, w tym zagraniczne del­e­gac­je. Ta dorocz­na man­i­fes­tac­ja związana jest z 41. rocznicą hanieb­ne­go wyroku Sądu Najwyższego Stanów Zjed­noc­zonych, który w 1973 roku odmówił prawa do życia amerykańskim nien­ar­o­d­zonym dzieciom (nawet do 9. miesią­ca życia w łonie matki).

Decyz­ja Sądu Najwyższego była opar­ta na wielkim kłamst­wie. Pro­ces znany jest jako sprawa Roe vs. Wade. Pod nazwiskiem Jane Roe skry­wała się Nor­ma McCor­vey. W 1969 roku miała 21 lat. Była w ciąży, która – jak oświad­czyła — pow­stała w wyniku gwał­tu. Zdes­per­owana i zagu­biona trafiła w ręce dwóch młodych i szuka­ją­cych sukce­su prawniczek — Sary Wed­ding­ton i Lindy Cof­fee, które postaw­iły sobie za cel doprowadze­nie do legal­iza­cji abor­cji – najpierw w stanie Texas, a później w całych Stanach Zjed­noc­zonych. Obie uznały przy­padek McCor­vey za ide­al­ny do real­iza­cji tego celu. Nakłoniły Nor­mę, by doma­gała się zez­wole­nia na prz­er­wanie ciąży zami­ast zale­canej w takich przy­pad­kach adopcji. Uru­chomiły jed­nocześnie ogrom­ną mach­inę pro­pa­gandową pro­mu­jącą legal­iza­cję zabi­ja­nia dzieci poczę­tych. W medi­al­nej kam­panii zawyżano liczbę niele­gal­nych abor­cji dokony­wanych w Stanach Zjed­noc­zonych, przed­staw­iano kobi­ety jako ofi­ary opresyjnego sys­te­mu, w którym odmaw­ia się im prawa do samostanowienia, straszono śmier­cią i choroba­mi szerzą­cy­mi się rzeko­mo wśród kobi­et korzys­ta­ją­cych z niele­gal­nego prz­ery­wa­nia ciąży. Pro­ces ciągnął się kil­ka lat i zakończył się wyrok­iem wydanym 22 sty­cz­nia 1973 roku, w którym uznano pra­wo kobi­ety do zabi­cia swego poczętego dziec­ka aż do momen­tu poro­du (w szczegól­nych przypadkach).

Po wielu lat­ach Nor­ma McCor­vey wyz­nała w medi­ach, że nigdy nie została zgwał­cona i doskonale znała ojca dziec­ka, a jej przy­padek został wymyślony na potrze­by legal­iza­cji w USA abor­cji. Pod­czas pro­ce­su kła­mała nie tylko „Jane Roe” ale także jej rzeko­mi gwał­ci­ciele. Całą his­torię związaną z pro­ce­sem sądowym opisała w 1994 roku w auto­bi­ografii „I Am Roe”. Na decyzję, by ujawnić prawdę wpływ miało też jej szoku­jące nawróce­nie. Jak to określił jeden z dzi­ałaczy pro-life, Nor­ma Mc Cor­vey będąc przez dłu­gi czas „dziew­czyną z plakatu” w świecie abor­cji, „zeskoczyła z plakatu pros­to w ramiona Jezusa Chrys­tusa”. W 1998 r. wstąpiła do Koś­cioła katolick­iego. Dziś mówi o sobie: Jestem w stu pro­cen­tach odd­ana Jezu­sowi i w stu pro­cen­tach odd­ana obronie życia. I zaraz doda­je: Bez wyjątków. Bez kom­pro­misów. Stała się jed­ną z najważniejszych ikon obrony życia w USA. Wciąż akty­wnie dzi­ała w ruchach pro-life.

Sza­cu­je się, że w skutek wyroku Sądu Najwyższego Stanów Zjed­noc­zonych z 1973 roku życie utraciło ok. 55 mln amerykańs­kich nien­ar­o­d­zonych dzieci. Z tego powodu każdego roku w Waszyn­g­tonie odby­wa­ją się man­i­fes­tac­je w obronie ludzkiego życia. Ich uczest­ni­cy prag­ną przy­wróce­nia prawa do życia dla wszys­t­kich poczę­tych a jeszcze nien­ar­o­d­zonych dzieci. Marsz dla Życia poprzedz­iło całonoc­ne czuwanie w kat­e­drze w Waszyn­g­tonie. Po dziewię­ciu dni­ach mod­l­itwy i pos­tu o świcie 23 sty­cz­nia odpraw­iono Mszę świętą w intencji amerykańs­kich nien­ar­o­d­zonych dzieci. Prośbę o włącze­nie się dziewię­ciod­niową nowen­nę kierowano do wszys­t­kich kato­lików na całym świecie. Pola­cy odpowiedzieli znakomi­cie. Mod­l­it­wa prowad­zona była sys­tem­aty­cznie i w sposób zor­ga­ni­zowany m.in. w Sank­tu­ar­i­um Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, na Jas­nej Górze przed cud­ownym obrazem Mat­ki Boskiej Częs­to­chowskiej, u grobu bł. ks. Jerzego Popiełusz­ki w Warsza­w­ie na Żoli­borzu i w Bazylice w Liche­niu. Poin­for­mu­je­my o tym mod­litewnym wspar­ciu pol­s­kich obrońców życia, ale także Episkopat amerykańs­ki i Ojca Świętego Fran­cisz­ka. Dzięku­ję wszys­tkim, którzy włączyli się w tę modlitwę.

Uczest­ni­cy Marszu dla Życia przes­zli najbardziej reprezen­ta­cyjną ulicą stol­i­cy Stanów Zjed­noc­zonych – Ale­ją Kon­sty­tucji w kierunku Kapi­tolu oraz siedz­i­by Sądu Najwyższego. Demon­stran­ci wznosili okrzy­ki: „brońmy życia”, „każde dziecko ma pra­wo do życia”, „abor­c­ja zabi­ja dzieci”. Nie­siono m.in. kopię cud­ownego obrazu Mat­ki Boskiej Częs­to­chowskiej. Trwa bowiem wiel­ka świa­towa pere­gry­nac­ja obrazu Mat­ki Boskiej Częs­to­chowskiej. Prze­chodząc przez cały świat mobi­lizu­je ludzi do mod­l­itwy i dzi­ałań w obronie życia. W obec­nym cza­sie obraz zna­j­du­je się na kon­ty­nen­cie amerykańskim, właśnie w stol­i­cy Stanów Zjed­noc­zonych – w Waszyn­g­tonie. Z bólem muszę powiedzieć, że władze Stanów Zjed­noc­zonych starały się zmniejszyć rangę tego wydarzenia oraz dokładali wszel­kich starań, aby zniechę­cić ludzi do udzi­ału w Marszu. Tym razem jako sojuszni­ka obra­no sobie pogodę. Media w całych Stanach Zjed­noc­zonych podawały, że w Waszyn­g­tonie doszło do ciężkiego ataku zimy i całkowitego par­al­iżu mias­ta. W rzeczy­wis­toś­ci tem­per­atu­ra w ciągu nie schodz­iła poniżej – 7 C, a śniegu w mieś­cie spadło może z 5 cm. Służ­by komu­nalne nie przys­tąpiły jed­nak do odśnieża­nia chod­ników i oczyszcza­nia jezd­ni. Decyzją władz zamknię­to wszys­tkie urzędy państ­wowe, szkoły itd. Mimo wszys­tko 300 000 obrońców życia, w tym licz­na młodzież, zde­cy­dowało się uczest­niczyć w Marszu dla Życia. To wydarze­nie budzi nadzieję dla Amery­ki i całego świata.


Marsz dla Życia w Waszyngtonie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aborcja, Ekspiacja, Inicjatywy społeczne, Modlitwa. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.