Kłamstwa irlandzkich mediów i nierzetelność spotu reklamującego in vitro

Ustawa o zawodzie lekarza mówi, że „lekarz jest zobow­iązany udzielić pac­jen­towi przys­tęp­nej infor­ma­cji o jego stanie zdrowia, rozpoz­na­niu, pro­ponowa­niu oraz możli­wych meto­dach diag­nos­ty­cznych, leczniczych (…)” – w spocie rekla­mu­ją­cym pro­ce­durę in vit­ro nie podano infor­ma­cji o możli­wych następst­wach tej metody ani o innych możli­woś­ci­ach pomo­cy. To wielkie zanied­ban­ie i manip­u­lac­ja ze strony rzą­du i mediów.

Mam przed sobą wiado­moś­ci z Life­Site­News – wielkiej grupy obrońców życia ze Stanów Zjed­noc­zonych. Amerykańs­cy obroń­cy życia, mając nowe raporty, wraca­ją do sprawy śmier­ci hin­duskiej den­tys­t­ki Sav­i­ty Halap­panavar (sprawa miała miejsce w Irlandii). Ten przy­padek został wyko­rzys­tany przez zwolen­ników wprowadzenia częś­ciowej legal­iza­cji zbrod­ni abor­cji w Irlandii. W rezulta­cie w lipcu 2013 roku prawnie dopuszc­zono możli­wość zabi­cia nien­ar­o­d­zonego dziec­ka, jeżeli kon­tynu­ac­ja ciąży może być zagroże­niem życia matki.

Wraca­jąc do sprawy, Savi­ta Halap­panavar była w 17. tygod­niu ciąży, kiedy odmówiono jej, zgod­nie z obow­iązu­ją­cym wów­czas stanem prawnym w Irlandii, tzw. abor­cji ter­apeu­ty­cznej. Kobi­eta wkrótce po tym wydarze­niu zmarła. W przeko­na­niu męża Halap­panavar przy­czyną śmier­ci kobi­ety była odmowa tak zwanej „abor­cji ter­apeu­ty­cznej”. Choć wkrótce wyco­fał się z oskarża­nia irlandzkiego prawa za śmierć jego żony, to media nie wyco­fały się z głoszenia tej tezy. Innego zda­nia byli niek­tórzy lekarze. Już w 2012 r. dr Hemy Divakar, prezes indyjskiej Fed­er­acji Sto­warzyszeń Ginekologów i Położników (FOGSI) powiedzi­ała, że gdy­by doszło do abor­cji, to kobi­eta umarła­by 2 dni wcześniej. Według ostate­cznego rapor­tu państ­wowej orga­ni­za­cji nad­zoru­jącej służbę zdrowia Health Infor­ma­tion and Qual­i­ty Author­i­ty przy­czyną były zanied­ba­nia per­son­elu szpi­ta­la. Według rapor­tu państ­wowej orga­ni­za­cji nad­zoru­jącej służbę zdrowia ist­ni­ało aż 13 utra­conych szans, które – przy właś­ci­wej postaw­ie lekarzy – mogły­by ura­tować życie pac­jen­t­ki: per­son­el szpi­ta­la nie podał kobiecie na czas niezbęd­nych anty­bio­tyków; nie przeprowad­zono też testów krwi; lekarze nie rozpoz­nali symp­tomów świad­czą­cych o pogorsze­niu stanu zdrowia kobi­ety. Halap­panavar zmarła 28 październi­ka 2012 r. z powodu posoczni­cy. Według ostat­nich ustaleń, podanie pac­jentce anty­bio­tyków mogło popraw­ić jej stan. Media mil­czą w spraw­ie powyższych ustaleń. Prowad­zona przez nich kam­pa­nia proabor­cyj­na doprowadz­iła do osła­bi­enia prawa chroniącego życie poczę­tych nien­ar­o­d­zonych dzieci.

Poda­ję ten przykład, aby uświadomić Wam, że media w Polsce i w więk­szoś­ci europe­js­kich kra­jów uży­wa­jąc kłamstw i manip­u­lacji, sto­ją po stron­ie zwolen­ników abor­cji. Musi­cie wiedzieć, czy­ta­jąc najnowsze doniesienia, że rzetel­ność medi­al­na w tema­cie obrony poczę­tych dzieci jest bard­zo różna.

Wraca­jąc do Pol­s­ki – z bólem przeży­wam opra­cow­anie i emi­towanie spo­tu reklam­owego na tem­at pro­ce­dury in vit­ro (na zlece­nia rzą­du). W reklamie nie podano infor­ma­cji o ogrom­nej śmiertel­noś­ci dzieci poczy­nanych metodą in vit­ro. Jeszcze raz przy­pom­nę — bry­tyjs­ki dzi­en­nik „Dai­ly Tele­graph” opub­likował wyni­ki badań, z których wyni­ka, że aby mogło urodz­ić się jed­no dziecko poczęte w ramach pro­ce­dury in vit­ro, blisko 40 innych musi umrzeć. Wyni­ka z niego, że wśród 3 500 000 dzieci poczę­tych w wyniku in vit­ro, jedynie 3% urodz­iło się żywych (http://www.pro-life.pl/?a=news&id=829). Mil­cze­niem także pominię­to fak­ty o skutkach ubocznych i chorobach, który­mi obar­c­zone są dzieci urod­zone tą metodą. Nie poin­for­mowano opinię pub­liczną o możli­woś­ci leczenia niepłod­noś­ci metodą Napro­tech­nologii – nowoczes­nej, ety­cznej i skutecznej pomo­cy bezdziet­nym małżonkom. Mówmy zawsze Napro­tech­nologii – TAK, in vit­ro – NIE.

Ustawa o zawodzie lekarza mówi, że „lekarz jest zobow­iązany udzielić pac­jen­towi przys­tęp­nej infor­ma­cji o jego stanie zdrowia, rozpoz­na­niu, pro­ponowa­niu oraz możli­wych meto­dach diag­nos­ty­cznych, leczniczych, dają­cych się też przewidzieć następst­wach ich zas­tosowa­nia lub zaniecha­nia, wynikach leczenia oraz rokowa­ni­ach” (Ustawa z dnia 5. grud­nia 1996 r. o zawodach lekarza i lekarza den­tysty (Dz. U. z 2011 r. Nr 277, poz. 1634, z późn. zm.). Zatem lekarz powinien poin­for­mować pac­jen­ta o możli­wych następst­wach pro­ce­dury in vit­ro oraz zapro­ponować inne możli­woś­ci pomo­cy w przy­pad­ku niepłod­noś­ci. Tego w spocie reklam­owym zabrakło i jest to wielkie zanied­ban­ie i manipulacja.


Kłamst­wa irlandz­kich mediów i nierzetel­ność spo­tu rekla­mu­jącego in vitro
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aborcja. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.