Media terenem szczególnej konfrontacji dobra ze złem we współczesnej Polsce

1. Wstęp

Trady­cyjnie media nazy­wano czwartą władzą. Szy­bki, tech­niczny rozwój mediów: prasy, radia, telewizji i Inter­netu powodują, że coraz częś­ciej nazy­wane są pier­wszą władzą i do spec­jal­isty­cznej lit­er­atury tyczącej mediów wprowad­zono poję­cie: mediokracja.

To media decy­dują o wynikach wyborów: samorzą­dowych, par­la­men­tarnych czy prezy­denc­kich; one oce­ni­ają według swoich kry­ter­iów rządy, par­tie czy koal­icje, one poprzez współt­worze­nie określonej atmos­fery społecznej pośred­nio „narzu­cają” władzy sądown­iczej inter­pre­tacje prawa a nawet próbują drogą kam­panii medi­al­nej decy­dować o obsadzie stolic biskupich (vide casus nom­i­nacji ks. abpa L. Głodzia na met­ro­po­l­ite gdańskiego).

Sługa Boży Jan Paweł II w liś­cie apos­tol­skim „Il Rapido Sviluppo – szy­bki rozwój” (24.01.2005) napisał: „Środki społecznego przekazu nabrały takiego znaczenia, że są dla wielu głównym narzędziem kieru­ją­cym i inspiru­ją­cym postawy indy­wid­u­alne, rodzinne, społeczne”.

Ks. abp John Foley – prze­wod­niczący Papieskiej Rady ds. Środ­ków Społecznego Przekazu – w instrukcji dusz­paster­skiej „Aetatis novae” stwierdził: „Nie ma dziś takiego miejsca, w którym nie daje się odczuć wpływ środ­ków przekazu na postawy religi­jne i moralne, na sys­temy poli­ty­czne i społeczne czy na wychowanie”, „Potęga środ­ków przekazu jest tak wielka, że wpły­wają one nie tylko na to, jak ludzie myślą, ale także o czym myślą”, zaś ks. bp Adam Lepa – wybitny medioz­nawca pisząc o współczes­nych, pol­s­kich medi­ach twierdzi, że stały się „nad­władzą” czy „super­władzą” i dodaje, że „zarówno w poli­tyce jak i w medi­ach najważniejsze jest to, o czym się mówi najm­niej lub wcale”.

Wielką rolę mediów w ksz­tał­towa­niu życia społecznego czy religi­jnego dostrzegli wielcy ludzie Koś­cioła już XIX, czy XX wieku; poniżej przy­toczę kilka opinii.

2. Kilka wypowiedzi ludzi Koś­cioła na temat mediów

Ist­nieje ogromna lit­er­atura zaw­ier­a­jąca wypowiedzi świę­tych, papieży, biskupów nt mediów. Niech mi wolno przy­toczyć kilka.

Papież Leon XIII: „Zła prasa zgu­biła chrześ­ci­jańską społeczność, trzeba jej zatem prze­ci­w­staw­iać dobrą prasę. Katol­icy nie powinni ustawać w pracy dla swo­jej prasy, pamię­ta­jąc o tym, że dobra prasa to nieusta­jąca misja.

Papież Pius X: „Co się tyczy dzi­en­ników i gazet, to chci­ałbym raz wszys­t­kich trzeźwo myślą­cych przekonać, że należy wszys­tkimi siłami starać się aby katol­icy tylko prawdzi­wie katolickie pisma i dzi­en­niki czy­tali. W dzisiejszych cza­sach jest to, moim zdaniem, najważniejsza sprawa”.

Ani lud, ani duchowieństwo nie rozu­mie znaczenia prasy. Powiadają, że przedtem prasy nie było, nie rozu­miejąc że czasy się zmieniły. Dobrze jest budować koś­cioły, mówić kaza­nia, zakładać misje i szkoły, ale ten wszelki trud próżny będzie, jeżeli zanied­bamy najważniejszą broń dzisiejszych cza­sów, tj. prasę”.
Św. Maksy­mil­ian Kolbe: „Cóż powiedzieć o nar­o­dzie, który płaci za własne poniże­nie? Nie zna­j­duję na to nazwy! A ta hańba ciąży na kato­likach, obrażanych cią­gle przez tysiące dzi­en­ników. Te pisma, które kato­lików bezw­styd­nie wyszy­dzają, drukuje się dla nas, kato­lików! Nie posyła się ich jed­nakże anon­i­mowo w rodzaju paszk­wilów, ale my sami je zamaw­iamy i za nie płacimy. Czy można być więcej ślepym wobec tak groźnego niebez­pieczeństwa! A ta śle­pota nasza staje się wprost zbrod­nią, skoro się nie tylko prze­ciw temu niebez­pieczeństwu nie bron­imy, ale trzy­ma­jąc i czy­ta­jąc złe pisma, za obrazę i wyszy­dzanie wiary płacimy! Zaprawdę na nas kato­likach speł­ni­ają się słowa Pro­roka: „Szukaliśmy ściany jako ślepi i jako bez oczu uderza­l­iśmy się. W połud­nie potykaliśmy się jakoby we mgle i jakoby umarli w zmroku” (Iz, 59,10).

Ze strony zaś społeczeństwa wielkie jeszcze panuje niezrozu­mie­nie doniosłości tej pracy, a ofi­arność okazuje się niedostate­czna, by prasę katolicką w Polsce postawić na silne nogi. Wro­gowie Koś­cioła mają mil­iony i mil­iardy (dolarów np.), a pra­cownik na niwie katolick­iej prasy nie może wytężyć sił, by prace swe doskon­alić i potę­gować, bo musi po prostu wal­czyć o byt mate­ri­alny dla swo­jej pra­sowej dzi­ałal­ności. Mało też mamy świec­kich ludzi dostate­cznie wyro­bionych, by mogli pra­cować piórem na katolick­iej niwie: stąd też dorobek prasy katolick­iej u nas jest bardzo, a bardzo jeszcze skromny. – Przy­go­tować i świec­kich pra­cown­ików i zapewnić wydawnict­wom byt mate­ri­alny – to najbardziej może piekąca sprawa w akcji prasowej.

Dalej i kol­por­taż za słaby. Mało jest bowiem takich, którzy by uważali za swój obow­iązek rozsz­erzanie dobrej prasy”.

Ojcowie Soboru Watykańskiego II – (frag­menty Dekretu Soborowego „Inter mirifica”):

Koś­ciół katolicki ustanowiony został przez Chrys­tusa Pana, aby wszys­tkim ludziom nieść zbaw­ie­nie, i wobec tego przy­na­glony koniecznoś­cią przepowiada­nia Ewan­gelii, uważa za swój obow­iązek głosić orędzie zbaw­ienia również przy pomocy środ­ków społecznego przekazu oraz uczyć ludzi właś­ci­wego z nich korzystania”…

Rodz­ice zaś niech pamię­tają, że ich obow­iązkiem jest troskli­wie czuwać, by wid­owiska, pub­likacje i inne rzeczy tego rodzaju, uwłacza­jące wierze i dobrym oby­cza­jom, nie miały wstępu do ich domu i by dzieci z nich nie korzys­tały gdzie indziej”…

Przede wszys­tkim należy popierać dobrą prasę. Aby zaś przepoić czytel­ników w pełni duchem chrześ­ci­jańskim, należy też tworzyć i rozwi­jać prawdzi­wie katolicką prasę, która – wywodząc się i będąc zależną czy to bezpośred­nio od władzy koś­ciel­nej, czy od osób świec­kich – niech wychodzi wyraźnie w tym celu, by ura­biać, umac­niać i popierać opinię pub­liczną zgodną z prawem nat­u­ral­nym, nauką i nakazami katolickimi, oraz by podawać do wiado­mości i należy­cie wyjaś­niać fakty, doty­czące życia Koś­cioła. Wiernych zaś należy pouczać o konieczności czy­ta­nia i rozpowszech­ni­a­nia prasy katolick­iej służącej wyra­bi­a­niu sobie chrześ­ci­jańskiej oceny o wszys­t­kich wydarzeniach”.

3. Media we współczes­nej Polsce

a. Kry­te­ria oceny

Chcąc ocenić media należy przyjąć kry­terium lub kry­te­ria tej oceny.
Pod­sta­wowym kry­terium oceny każdego medium winno być kry­terium prawdy. Czy dane medium przekazuje prawdziwe infor­ma­cje, czy nie dopuszcza się manip­u­lacji czy nawet kłamstw. Oce­ni­a­jąc media katolickie trzeba koniecznie uwzględ­nić zgod­ność ich przesła­nia z sze­roko poję­tym Nauczaniem Koś­cioła katolickiego.

Sługa Boży Jan Paweł II w przemówie­niu na Jas­nej Górze (19.06.1983 r.) wypowiedział bardzo ważne kry­terium oceny moral­ności i religi­jności, które ma oczy­wiś­cie także zas­tosowanie w odniesie­niu do środ­ków społecznego przekazu:

Nigdzie indziej Bóg nie uobec­nia się we właś­ci­wym sobie dzi­ała­niu wobec człowieka tak radykalnie i nigdzie indziej nie ujaw­nia się wobec człowieka tak namacal­nie, jak w swoim stwór­czym dzi­ała­niu, czyli jako Dawca daru życia ludzkiego. Stąd sto­sunek do daru życia jest wykład­nikiem i pod­sta­wowym sprawdzianem aut­en­ty­cznego sto­sunku człowieka do Boga i do człowieka, czyli wykład­nikiem i sprawdzianem aut­en­ty­cznej religi­jności i moralności”.

b. Auto­cen­zura

W 1989 roku, po dziesię­ci­ole­ci­ach panowa­nia komu­nisty­cznej cen­zury, for­mal­nie znie­siono urzę­dową cenzurę.

Można było żywić nadzieję, że nie będzie ograniczeń w przekazie prawdy. Niestety wiele redakcji pra­sowych, radiowych, telewiz­yjnych decyz­jami swych właś­ci­cieli czy redak­torów naczel­nych wprowadz­iło tzw. auto­cen­zurę: przemil­czanie określonych tem­atów, pomi­janie w zaproszeni­ach do stu­dia pewnych osób, ten­den­cyjne, jed­nos­tronne przed­staw­ianie wydarzeń, faktów.

W cza­sach komu­nisty­cznych wszyscy wiedzieli, że dzi­ała cen­zura – to wywoły­wało nat­u­ralny kry­ty­cyzm u odbiorcy; dzisiaj jakże wielu odbior­ców mediów nie zna nawet poję­cia „auto­cen­zura” i bezkry­ty­cznie odnosi się do medi­al­nego przekazu.

c. Media zagranicznych właścicieli

Zgod­nie z pol­skim prawem pra­sowym właś­ci­ciel medium mianuje redak­tora naczel­nego a ten decy­duje o dopuszcze­niu czy niedo­puszcze­niu do druku czy emisji każdej infor­ma­cji, każdego artykułu. Fak­ty­cznie to właś­ci­ciel a nie redak­tor naczelny decy­duje o lini pisma, pro­filu radiostacji, o przyję­ciu czy odrzuce­niu płat­nej reklamy, o zaprosze­niu czy też nieza­prosze­niu do stu­dia radiowego czy telewiz­yjnego konkret­nego goś­cia, eksperta.

W fachowym miesięczniku „Press” (sier­pień 2008) zamieszc­zono wyniki badań czytel­nictwa zre­al­i­zowane przez Mill­ward Brown SMG/KRC.

Czytel­nictwo dzienników:

  1. Gazeta Wybor­cza – 18,02%
  2. Fakt – 16,56%
  3. Super Express – 7,61%
  4. Metro – 7,47%
  5. Dzi­en­nik – 6,25%
  6. Rzecz­pospolita – 4,81%

Pod­chodząc z „dys­tansem” do wyników tego son­dażu – jak do każdego tego typu badań – widz­imy, że dzi­en­niki Agory (red. A. Mich­nika): Gazeta Wybor­cza i Metro domin­ują: razem posi­adają ok. 25,5%. Ich skra­jnie lib­er­alna linia: za „prawem” zabi­ja­nia nien­ar­o­d­zonych, za związkami homosek­su­al­istów, zwal­czanie innych moral­nych wskazań Koś­cioła jest powszech­nie znana i budzi głęboką troskę katolików.

Wydawane przez Niem­ców dzi­en­niki: Fakt i Dzi­en­nik mają razem ok. 22,9%. Zagraniczni wydawcy redagują także „Super Express” i „Rzecz­pospolitą” (!)… W pier­wszej szóstce ogólnopol­s­kich dzi­en­ników nie ma „Naszego Dzi­en­nika” – pisma pol­s­kich właś­ci­cieli, pisma propagu­jącego i broniącego Naucza­nia Kościoła…

Ogól­nie nakład wydawanych w Polsce cza­sop­ism katolic­kich stanowi ok. 1% nakładu gazet niekatolickich.

Słuchal­ność ogólnopol­s­kich i pon­adre­gion­al­nych rozgłośni:

  1. RMF FM – 23,2%
  2. Radio ZET – 18,4%
  3. Pro­gram I Pol­skiego Radia – 12,4%
  4. Pro­gram III Pol­skiego Radia – 5,9%
  5. Radio Maryja – 1,8%
  6. Radio WAWA – 1,4%

Czyż nie jest rzeczą niepoko­jącą, że zde­cy­dowanie domin­uje kierowane przez niemiec­kich właś­ci­cieli radio RMF FM, wspier­ane przez Radio WAWA, które też należy do Niemców?

To ma wielkie, dłu­go­falowe konsekwencje!

Ilu Polaków słucha­jąc audy­cji pub­l­i­cysty­cznych, komen­tarzy poli­ty­cznych nadawanych w radiu RMF FM czy Radiu WAWA, wie że tymi radi­ami kierują Niemcy i z pewnoś­cią pre­cyzyjnie real­izują swe interesy nie tylko finan­sowe?
Pomi­jam bada­nia oglą­dal­ności pro­gramów telewiz­yjnych. Telewizja TRWAM, Telewizja PULS nie osią­gają 5% oglą­dal­ności. Pozostałe telewizje mniej lub bardziej „dys­tan­sują się” od Koś­cioła, demor­al­izują szerząc tzw. swo­bodę oby­cza­jów. Ileż w nich także agresji, bru­tal­ności, zwykłego chamstwa…

d. Przykłady negaty­wnego odd­zi­ały­wa­nia telewizji

Zło na ekranie powoduje zło w real­nej rzeczy­wis­tości, w życiu codzi­en­nym. Przy­toczę tylko dwa udoku­men­towane bada­nia zaprezen­towane w znakomitej książce prof. Macieja Iłowieck­iego „Krzywe zwier­ci­adło – o manip­u­lacji w mediach”.

W 2002 r. zespół badaw­czy (Insty­tut Psy­chi­a­tryczny Stanu Nowy York i Uni­w­er­sytet Colum­bia w Nowym Jorku – zespołem kierował Jef­frey John­son) na pod­stawie ściśle naukowych badań, prowad­zonych przez 25 lat, ustalił, iż ist­nieje bardzo poważny, demor­al­izu­jący wpływ scen drasty­cznych na zachowa­nia się dzieci i młodzieży – nieza­leżnie od ich środowiska, wychowa­nia, poziomu życia, stanu rodziny itd. W dodatku ustalono, że oglą­danie bru­tal­nych pro­gramów dzi­ała jak… bomba zegarowa. W tym sen­sie, iż np. 14-latek, oglą­da­jący częś­ciej takie pro­gramy w sposób statysty­cznie znaczący zwięk­sza swoją szanse na to, że wejdzie w kon­flikt z prawem w wieku lat 20. O ile spośród 14-latków, oglą­da­ją­cych TV tylko 1 godz­inę dzi­en­nie ok. 6% wykaże agresję i zachowa­nia aspołeczne w wieku ok. 20 lat, o tyle spośród oglą­da­ją­cych pro­gramy do 3 godz. dzi­en­nie w kon­flikt z prawem wejdzie 22,5%, a ponad 3 godz. – aż 30%. Są to dane już niepod­ważalne, a wspier­ają je inne, doty­czące różnych grup wieku”.

Bada­nia „wpływu mediów na myśle­nie”, czy raczej na postawy i zachowa­nia w ogóle, uzyskało nowe impulsy (i możli­wości) w 1973 r., kiedy to w Kanadzie odkryto sporą osadę miejską, nie zna­jącą wcale telewizji. Socjol­o­gowie zbadali zachowa­nia, postawy, czas wolny tej społeczności, a potem, kiedy wkroczyła tam telewizja, dokon­ali po paru lat­ach badań porów­naw­czych. Okazało się, że pod wpły­wem telewizji zmalała u dzieci umiejęt­ność czy­ta­nia i chęć do czy­ta­nia książek, obniżyła się kreaty­wność, wzrosły zachowa­nia aspołeczne i agresy­wne. Jeśli np. „poziom przestępc­zości” w tym miasteczku w 1973 roku (bez telewizji) przyjąć za 100%, to po trzech lat­ach po wprowadze­niu telewizji przestępc­zość wynosiła już 260%, czyli wzrosła co najm­niej dwa i pół raza”.

e. Super­przemil­czenia

Od wielu lat jestem zaan­gażowany w ruch obrony życia człowieka i praw rodziny. Obrońcy życia i rodziny nie mają właś­ci­wego dostępu do mediów, są blokowani, przemil­czani – to stwierdze­nie nie odnosi się oczy­wiś­cie do mediów katolic­kich. Szczegól­nie boleśnie odczuliśmy blokadę medi­alną w trzech przypadkach:

  • zale­gal­i­zowa­nia pornografii dziecięcej,
  • nie dopuszczenia obrońców życia do mediów w cza­sie par­la­men­tarnych zma­gań o wzmoc­nie­nie kon­sty­tucyjnej ochrony życia człowieka poprzez uzu­pełnie­nie artykułu 38. Kon­sty­tucji o słowa: „od poczę­cia do nat­u­ral­nej śmierci”,
  • przemil­czenia real­i­zowa­nia w pol­skiej oświa­cie edukacji sek­su­al­nej typu A.

Krótko przed­stawię te super­ma­nip­u­lacje doko­nane ostat­nio w Polsce.
6 czer­wca 1997 roku Sejm wprowadza­jąc nowy Kodeks Karny „zale­gal­i­zował” pro­dukcję i rozpowszech­ni­anie mate­ri­ałów pornograficznych z udzi­ałem nielet­nich od 15 roku życia (art. 202., § 3.). Zgod­nie z Kon­wencją Praw Dziecka z 1989 r. – raty­fikowaną przez Pol­skę – dzieck­iem jest każda istota ludzka poniżej 18. roku życia; w tejże kon­wencji w art. 32 wprowad­zony jest zakaz pornografii dziecięcej. Obrońcy życia i praw rodziny orga­ni­zowali wiele kon­fer­encji pra­sowych, wysyłali listy, apele do redakcji pra­sowych, radiowych i telewiz­yjnych i w medi­ach świec­kich panowała kom­pletna „cisza”. Jedynie media katolickie infor­mowały o tym hanieb­nym stanie prawa – zezwala­ją­cym na pornografię dziecięcą. Dopiero 27 lipca 2005 roku, po ośmiu lat­ach (!), pod­wyżs­zono granicę wieku „aktorów” filmów pornograficznych do 18 lat.

We wrześniu 2006 roku par­la­men­tarzyści LPR rozpoczęli ofic­jal­nie w Sejmie pro­ce­durę zmierza­jącą do wzmoc­nienia kon­sty­tucyjnej ochrony życia człowieka. Od wrześ­nia 2006 roku do kwiet­nia 2007 byliśmy jako naród pod­dani kam­panii medi­al­nej zmierza­jącej do zablokowa­nia wprowadzenia do art. 38 Kon­sty­tucji uzu­pełnienia: „od poczę­cia do nat­u­ral­nej śmierci”. Przez cały ten okres w medi­ach pub­licznych: telewizji i radiu czy pry­wat­nych radi­ach i stac­jach telewiz­yjnych nie dopuszczano do głosu ani jed­nego aut­en­ty­cznego, kom­pe­tent­nego obrońcy życia człowieka! Całe społeczeństwo – w dyskusji na temat kon­sty­tucji – pod­dano skra­jnie nieo­biek­ty­wnej, jed­nos­tron­nej kam­panii medi­al­nej wro­giej życiu. Sytu­ację ratowały w ogranic­zonym zakre­sie media katolickie i „specy­ficzne” koś­cielne media-ambony.

Mimo takiej medi­al­nej sytu­acji więk­szość społeczeństwa poparło ten pro­jekt zmi­any kon­sty­tucji. Według ogólnopol­skiego son­dażu najlep­szej firmy bada­nia opinii pub­licznej PGB 52% Polaków było „za” lub, raczej „za” wprowadze­niem takiej zmi­any, 35% było „prze­ciw” lub „raczej przeciw”.

Do Marsza­łka Sejmu wpłynęły listy z 508 683 pod­pisami oby­wa­teli popier­a­ją­cymi wprowadze­nie tej poprawki i listy „prze­ciw” z 1987 pod­pisami.
Czy ktoś w pub­licznej telewizji, radio czy wielkon­akład­owej prasie przekazał naszemu społeczeństwu te istotne infor­ma­cje. Tylko media katolickie (i to nie wszystkie).

Od kilku lat potężne media prowadzą alarmisty­czne kam­panie: w pol­skiej oświa­cie nie prowadzi się edukacji sek­su­al­nej, należy ją dla dobra naszej młodzieży jak najszy­b­ciej wprowadzić.

Jaka jest prawda doty­cząca tej prob­lematyki. Zaczni­jmy od poda­nia definicji edukacji seksualnej.

W lit­er­aturze przed­miotu wyróż­nia się trzy główne typy wychowa­nia seksualnego:

A) wychowanie do czys­tości – absty­nencji sek­su­al­nej (abstinence-only edu­ca­tion, chastity edu­ca­tion)
B) bio­log­iczną edukację sek­su­alną (bio­log­i­cal sex edu­ca­tion)
C) złożoną edukację sek­su­alną zaw­ier­a­jącą oba powyższe pode­jś­cia (com­pre­hen­sive sex edu­ca­tion).
Taką klasy­fikację – zapro­ponowaną przed wielu laty przez Amerykańską Akademię Pedi­atrii sto­suje się powszech­nie nie tylko w USA.

W Polsce – za cza­sów rządu AWS-UW wprowad­zono do szkół „wychowanie do życia w rodzinie” co jest edukacją sek­su­alną typu A. Typ A edukacji sek­su­al­nej real­i­zowany jest obec­nie w więk­szości amerykańs­kich szkół państ­wowych; we wprowadze­nie tego właśnie typu edukacji sek­su­al­nej do amerykańskiej oświaty zaan­gażował się oso­biś­cie prezy­dent G.W. Bush.

Mamy więc w pol­skiej oświa­cie edukację sek­su­alną i mamy znakomite wyniki w porów­na­niu z kra­jami zachod­nimi, gdzie od dziesię­ci­oleci prowadzi się per­misy­wną, w isto­cie demor­al­izu­jącą edukację typu B i C.

Porów­nam sytu­ację w Polsce i Wielkiej Bry­tanii w 2004 roku.

Państwo

Pop­u­lacja w tys.

Liczba legal­nych abor­cji rocznie

Liczba legal­nych abor­cji wśród nielet­nich (15–19)

Liczba urodzeń wśród nielet­nich (15–19)

Liczba kobiet nielet­nich (15–19)

Pol­ska

38 180

199

b.d. (199)

20 461

1 487 431

Wielka Bry­ta­nia

59 835

197 973

40 387

49 633

1 894 754

Doda­jmy i takie zestawienie:

Liczba przy­pad­ków kiły na 100 tys. mieszkańców: w Polsce 0,52 w Wielkiej Bry­tanii 3,81 a odpowied­nie liczby dla rzeżączki wynoszą 0,26 i 37,26.

Liczba osób z HIV/ADIS na 1 tys. mieszkańców w Polsce 0,37 w Wielkiej Bry­tanii 0,85.

W Wielkiej Bry­tanii od lat w szkołach roz­daje się dar­mowo prez­er­watywy, a 12-letnie dziew­czynki mogą – bez wiedzy i zgody rodz­iców – zabi­jać swe nien­ar­o­d­zone dzieci dokonu­jąc aborcji.

Czy młodzież doma­ga­jąca się wprowadzenia per­misy­wnej edukacji sek­su­al­nej zna te fakty? Dlaczego potężne media przemil­czają te fakty?

f. Sytu­acja medi­alna „prze­cięt­nego” pol­skiego katolika

W wielkim uproszcze­niu i skró­cie: prze­ciętny pol­ski kato­lik uczest­nicząc co drugi tydzień w niedziel­nej Mszy Świętej przez ok. 23 min­uty słucha tek­stów bib­li­jnych i kaza­nia. Ten sam kato­lik ogląda w każdą niedzielę ok. 6 godzin różnych pro­gramów, wiado­mości, seri­ali telewiz­yjnych; przez pozostałe dni tygod­nia codzi­en­nie przez ok. 4 godziny patrzy w telewizor.

W ok. 99% czyta laicką prasę i ok. 95% słucha laic­kich rozgłośni radiowych.
Młodzież sięga w więk­szości po Inter­net, gdzie za darmo, bez żad­nych ograniczeń ma dostęp do tzw. twardej pornografii nie mając wiedzy na temat jej destruk­cyjnego dzi­ała­nia (ok. 60% wejść na strony inter­ne­towe to wejś­cia na strony porno).

4. Pilna konieczność sze­rok­iej edukacji medi­al­nej całego społeczeństwa

W anek­sie do wspom­ni­anej instrukcji „Aetatis novae” wskazano m. in. na potrzebę „opra­cow­a­nia i real­iza­cji pro­gramów for­ma­cyjnych, przy­go­towu­ją­cych nauczy­cieli, rodz­iców i uczniów do posługi­wa­nia się środ­kami przekazu i ich odbioru”.

Istot­nym ele­mentem edukacji medi­al­nej jest ukazanie wartości prawdy; przy­bliże­nie współczes­nemu człowiekowi tej oczy­wis­tości, że tylko na prawdzie można budować pomyśl­ność i dobro w wymi­arze oso­bistym, rodzin­nym, nar­o­dowym czy też międzynarodowym.

W wyniku edukacji medi­al­nej nastąpi ogranicze­nie korzys­ta­nia ze złych mediów i wzrost wyko­rzysty­wa­nia dobrych.

Odbiorca, który dostrzeże manip­u­lacje, przekła­ma­nia czy przemil­czenia w medium, z którego korzysta zrezygnuje z niego, zwróci się do tego medium, które służy prawdzie i dobru.

Możliwość komentowania jest wyłączona.